11 wskazówek, jak szybciej nauczyć się włoskiego

Różne definicje

Najpierw kilka słów wyjaśnienia co do tytułu. Co tak naprawdę mamy na myśli, mówiąc, że chcemy nauczyć się języka obcego? W zasadzie trudno to dokładnie zdefiniować. Dla niektórych umiejętność swobodnego posługiwania się językiem obcym w sytuacjach życia codziennego, czyli w sklepie, hotelu czy na lotnisku, okaże się zupełnie wystarczająca. Dla innych testem ich umiejętności językowych będzie możliwość porozmawiania z rodowitym Włochem o sporcie, modzie czy polityce. Jeszcze inni powiedzą, że znają włoski dość dobrze, bo bez problemu czytają w tym języku gazety czy książki. Jeszcze wyżej w takiej hierarchii będą znajdować się z kolei osoby, które już od kilku lat przebywają we Włoszech i płynnie posługują się włoskim w niemal każdej sytuacji. Co ciekawe, każda z tych osób może stwierdzić, że zna włoski dobrze lub bardzo dobrze, a ocenić ich faktyczne umiejętności językowe będzie mógł tylko rodowity Włoch.

Różnorodność metod

Istnieje wiele metod nauczania języka obcego. Mamy metody tradycyjne, mamy też szereg metod niekonwencjonalnych czy alternatywnych, jakkolwiek by je nazywać. Trzeba jednak przyznać, że metody tradycyjne, głównie gramatyczno-tłumaczeniowa, tak powszechna w szkołach i na kursach językowych, pozostawiają wiele do życzenia. Nauka jest zbyt wolna, skupia się głównie na gramatyce, a uczeń, nie wiedzieć czemu, cały czas ma problem z podstawami. Niekiedy w piątym roku nauki nadal nie umie poprawnie odmienić czasownika „być” lub „mieć”, więc niby jak ma płynnie mówić, nieustannie tkwiąc w miejscu.

Sam przeszedłem długi, wieloletni proces nauki języka angielskiego, uzyskując satysfakcjonujące efekty dopiero wtedy, gdy mocno przyłożyłem się do nauki, robiąc wiele ćwiczeń wykraczających poza materiał z podręcznika. Notabene, angielski tak mnie zafascynował, że wybrałem się na studia anglistyczne, które ukończyłem jako magister filologii angielskiej. Było to już jednak ponad 25 lat temu.

Niedawno podjąłem ważną decyzję. Postanowiłem, że chcę nauczyć się płynnie władać językiem włoskim w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Zacząłem dokładnie 19 lipca 2018 roku – minęły już więc trzy miesiące i mam już sporo spostrzeżeń, które mogą okazać się przydatne dla każdego, kto zamierza w miarę szybko opanować nowy język.

Oto moje sugestie:

1. Codzienny nawyk.

Jeśli nauka ma być efektywna, trzeba codziennie mieć kontakt z językiem obcym, którego chcemy się nauczyć. To może być cokolwiek – czytanie, słuchanie, notowanie, nauka nowych słówek, fiszki, rozmowy. Ważne, by wyrobić sobie nawyk codziennej nauki. No właśnie – codziennej. Jeśli uczymy się na kursie językowym, to najczęściej mamy zajęcia 2 razy w tygodniu po 90 minut, i to w grupie kilku lub kilkunastu osób. Podobnie jest na lekcjach w szkole podstawowej czy średniej. Dwie lub trzy godziny tygodniowo to naprawdę zbyt mało!

2. Kontrola.

Dobrze też mieć kontrolę nad swoją systematycznością – polecam aplikację mobilną Loop, która umożliwia proste i łatwe śledzenie swoich nawyków. To dzięki niej wiem, że dziś jest 99. dzień mojej nieprzerwanej nauki włoskiego!

3. Dużo okazji do słuchania włoskiego.

Najlepsze, co można zrobić na wczesnym etapie nauki języka obcego? Zacząć intensywnie osłuchiwać się z jego brzmieniem. W moim przypadku zacząłem od wykładów dostępnych na YouTubie z włoskich edycji Tedxa. Najpierw zacząłem od takich filmików jak te poniżej:

Co ciekawe, nie musiałem ich w zasadzie szukać, bo algorytm YouTuba zaczął mi je wyświetlać samoczynnie jako filmiki sugerowane na bazie mojej historii oglądania.

4. Słuchanie i jednoczesne czytanie tekstu.

Powiecie – słuchasz, ale nic nie rozumiesz? Nie do końca, bo wybieram tylko te filmiki, które albo wyświetlane są z napisami w języku włoskim, albo te, przy których można włączyć tekst wygenerowany automatycznie. Algorytmy na YouTubie rozpoznające mowę w języku włoskim są naprawdę dobre, błędy pojawiają się głównie w przypadku nazw własnych. Czyli słuchasz tekstu, a jednocześnie wyświetla ci się ten tekst w czasie rzeczywistym. W ten sposób łatwiej się słucha nawet zupełnie niezrozumiałego wykładu w obcym języku, bo z wyświetlanego tekstu można już wiele się domyślić, a sam mówiony tekst umożliwia uchwycenie, choćby na początek dosyć pobieżne, wszystkich użytych słów.

5. Krótkie filmy.

Wybieram filmiki krótkie, maksymalnie 10-minutowe. Wyjątkiem były jedynie wykłady z TEDxa, które trwają zazwyczaj około 18 minut. Dlaczego krótkie? Bo zgodnie z sugestią Alberta z kanału YT Italiano Automatico, staram się kilkakrotnie słuchać tych samych filmików. Plus jest taki, że utrwalają się w pamięci całe zwroty, a zrozumienie tekstu rośnie z każdym kolejnym odsłuchaniem. Gro filmików jest bardzo krótkich, trwają zwykle od 3 do 10 minut.

6. Szybki dostęp do tłumaczenia.

Niektóre krótkie filmiki tłumaczę na angielski z pomocą Google Translate i potem wklejam do pliku tekstowego w Open Office. Robię dwie kolumny, po lewej tekst włoski, po prawej tłumaczenie na angielski. Niestety, automatyczne tłumaczenie na polski jest bardzo słabej jakości, tłumaczę więc na angielski, mimo że też nie jest doskonałe. Plusem takiego rozwiązania jest szybki dostęp do tłumaczenia nowych słówek, i to w specyficznym kontekście ich użycia.

7. Podkreślanie nowych słów i fiszki.

W tekstach podkreślam (na wydrukach) lub zaznaczam (na komputerze) te wyrażenia, które w moim odczuciu będą przydatne w codziennych sytuacjach. Bardzo trudne słówka i wyrażenia na razie pomijam. Początkowo zapisywałem nowe słówka w zeszycie, ale od pewnego czasu mam nowy, lepszy sposób. Zaczęło się od wizyty w Empiku, a potem w Taniej Książce, gdzie kupiłem mocno przecenione fiszki do nauki włoskiego – te same, które widziałem w Empiku. Nigdy z fiszek nie korzystałem, ale zestaw 500. wyrażeń w zgrabnym pudełku trzymam na biurku i co jakiś czas uczę się nowego wyrażenia, przekładając te przerobione, czyli raz przeczytane fiszki, do kolejnej zakładki. Cały zestaw ma trzy zakładki – i po każdorazowym sięgnięciu po kolejną fiszkę, możemy ją potem umieścić tam, gdzie uważamy za stosowne – Do nauki, Uczę się lub Umiem.

Metoda tak mi się spodobała, że wpadłem na pomysł, aby nowe słowa i wyrażenia z tekstów, które sam przerabiam, zapisywać w formie fiszek. W tym celu przygotowałem sobie szablon w Inkscape, wydrukowałem na początek dziesięć kartek i zacząłem zapisywać – własnoręcznie, to najszybszy dla mnie sposób.

Po pierwszym dniu miałem już zapisanych 6 kartek, które następnie przyciąłem i w ten sposób otrzymałem pierwsze 126 fiszek. Wyszły nieco mniejsze niż oryginały, ale są i to jest najważniejsze. Dzisiaj mam już ponad 400 fiszek!

8. Różnorodność.

W takim trybie nauki ważna jest też różnorodność. Dużo słucham i oglądam – TEDxy, kanały na YouTubie (głównie wspomniane już wcześniej Italiano Automatico oraz Learn Italian with Lucrezia), piosenki włoskie, włoskie filmy w wersji oryginalnej. Dużo czytam – głównie teksty z kwartalnika Italia Mi Piace (pod każdym tekstem jest lista trudniejszych słówek z tłumaczeniem). Oprócz tego dwumiesięcznik Gazzetta Italia (na każdej stronie dwie kolumny tekstu – po lewej artykuł w wersji oryginalnej, po prawej ten sam tekst w wersji polskiej). I jeśli warunki sprzyjają – powtarzam też na głos niektóre wyrażenia – w tej materii jest jeszcze dużo do zrobienia, przyznaję.

9. Zgodność z własnymi zainteresowaniami.

Co równie ważne, materiały, z których korzystamy, muszą się nam podobać lub musi nas interesować temat, który podejmują. I tu jest wielka różnica między podręcznikami używanymi w szkołach i na kursach językowych. Tematyka jest skrojona pod każdego, czyli wszystkiego jest po trochu. A zawarte w podręcznikach teksty są zwyczajnie nudne, a dialogi sztuczne. Ale gdy sam wybierasz temat, to sprawy mają się inaczej. Jeden z pierwszych wykładów na TEDxie, jaki wysłuchałem w oryginale, dotyczył kosmosu i nosił tytuł „Siamo soli nell universio?” (Czy jesteśmy sami we wszechświecie?).

Dużo trudnych słów i wyrażeń, ale znaczenie wielu z nich byłem w stanie domyślić się z kontekstu, bo tematyka i słownictwo w języku polskim są mi doskonale znane. To dlatego wybieram teksty lub video, które podejmują tematykę tenisa, kosmosu, psychologii, szachów, nauki języków czy sportu.

10. Gramatyka z osłuchania.

A co z gramatyką? Jak na razie ćwiczeń nie robiłem zbyt wiele, bo trudno się do nich zmusić – to najmniej wciągająca sprawa w nauce języka. Co ciekawe, słuchając przez pierwsze dwa tygodnie tekstów w języku włoskim, na tyle się osłuchałem, że zacząłem samoczynnie rozróżniać czas przyszły, teraźniejszy i przeszły, wraz z odpowiednimi konstrukcjami gramatycznymi, mimo że wcześniej nie znałem tych zasad. Podobnie z rodzajnikami i innymi zagwozdkami. W zasadzie tak uczą się języka bardzo małe dzieci. A ja muszę przyznać, że mając lat 46, stosowanie tej metody zakrawa na szaleństwo, ale jak to się mówi, w tym szaleństwie jest metoda. U mnie to naprawdę działa.

11. Motywacja.

I na koniec rzecz najważniejsza – motywacja. Mój plan jest prosty – w przyszłym roku wybieram się do Włoch na cykl turniejów tenisowych. Do tego czasu chcę płynnie posługiwać się włoskim. Do pierwszego turnieju pozostało dokładnie 6 miesięcy, a 3 miesiące nauki mam już za sobą. Jak widać, motywacja jest duża i konkretna, dlatego każdego dnia stwarzam sobie okazje do nauki włoskiego.

Zapytacie pewnie, z jakiej metody więc korzystam?

Myślę, że najbliżej mi do Total Immersion, jednak tylko w zarysie. Bo Total Immersion to pełne zanurzenie w języku, po kilka godzin dziennie. Albo w ramach intensywnego kursu, albo w trakcie pobytu w kraju docelowym. A do tego jak na razie jeszcze mi daleko. Pewnym punktem odniesienia może być jednak niejaki Steven Krashen, na którego powołuje się Albert z kanału Italiano Automatico. W zasadzie na bazie jego teorii Albert stworzył jeden z najlepszych kanałów do nauki języka włoskiego na YT. Ale o tym już wkrótce w kolejnym artykule.

W artykule wykorzystano darmową grafikę z serwisu Freepik.

Wojciech Głąbiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *