Gambit królowej – hipnotyzująca opowieść o samotności, geniuszu i szachach

Serial “Gambit królowej” święci zasłużone triumfy, zajmując czołowe miejsce na liście najchętniej oglądanych seriali na platformie Netflix. Fenomenalny wynik jak na siedmioodcinkową opowieść o szachach. Jak dotąd żadnemu reżyserowi nie udało się stworzyć dzieła filmowego o tematyce szachowej, które mogłoby się równać z “Gambitem królowej” pod względem popularności, rozgłosu i szumu medialnego.

Filmów o tematyce szachowej było już wiele, ale “Gambit królowej” ma w sobie coś wyjątkowego.

Nie znaczy to, że nie było wcześniej godnych uwagi filmów. Ciekawe produkcje to z pewnością “Szachowe dzieciństwo” (oryg. Searching for Bobby Fischer), “Turniej” albo “Szachistka”. Jak dla mnie najlepszym filmem był jednak “Pionek” (oryg. Pawn sacrifice), opowiadający o rywalizacji Bobby Fischera i Borisa Spasskiego.

Czym tak naprawdę różni się Gambit królowej od pozostałych dzieł?

Zacznijmy od tego, że to pierwszy serial poświęcony szachom. Co prawda to tak naprawdę miniserial, bo składa się tylko z siedmiu odcinków, ale okazało się, że dokładnie tyle wystarczy, by w zajmujący sposób opowiedzieć historię szachistki, która w sierocińcu uczy się grać w szachy od woźnego, a potem odkrywa w sobie do tej gry miłość, która zmieni w okamgnieniu jej życie.
Producentom Gambitu królowej udało się zarazem wpisać w rosnący trend popularności seriali telewizyjnych, a w zasadzie już streamingowych. Jeszcze niedawno seriale były traktowane po macoszemu zarówno przez reżyserów, jak i aktorów. Od paru lat trend uległ wyraźnej zmianie, a poziom realizatorski jest już niebotycznie wysoki w wielu produkcjach.

Dlaczego tak dobrze się to ogląda?

Dlaczego nawet osoby nie znające zasad gry w szachy mogą czerpać samą przyjemność z oglądania tego serialu? Bo wbrew pozorom szachy są tylko tłem dla opowieści o stawaniu się dorosłą kobietą, o przyjaźni, o miłości, o rywalizacji, o sławie, o pieniądzach, i co bodajże najistotniejsze, o byciu kobietą w dyscyplinie zdominowanej przez mężczyzn. Po drugie, twórcy serialu umiejętnie wprowadzają widza w skomplikowany świat szachów, tłumacząc krok po kroku zasady gry, a potem zasady uczestnictwa w turniejach i meandry szachowego kodeksu.

Anya Taylor-Joy kradnie cały show

Zgadzam się z Tomaszem Raczkiem, który zaczyna swoją recenzję od stwierdzenia, że odtwórczyni głównej roli, 24-letnia Anya Taylor-Joy, kradnie tu cały show, będąc z jednej strony idealnym wyborem do tej roli, a z drugiej strony, ze względu na swoją niepokojącą i tajemniczą urodę, wydaje się być odległa, wiecznie zamyślona, jakby nie z tego świata.

Jak wierny rzeczywistości szachowej jest serial?

Jak skomentowała niedawno Klaudia Kulon, polska mistrzyni szachowa – profesjonalne szachy tak nie wyglądają, trudno wyobrazić sobie hulaszczy tryb życia, zarywane noce, alkohol i inne używki, by następnego dnia grać wręcz idealnie.

Tak naprawdę w serialu można dopatrzyć się kilku nieścisłości lub efektów zbytniej wyobraźni producentów:

  • nie trzeba mieć halucynacji ani żadnego wspomagania farmaceutycznego, by w głowie rozgrywać partie szachowe – każdy szachista z czołówki światowej, a nawet mniej utytułowani gracze, potrafią rozgrywać w głowie całe partie i nie jest to nic nadzwyczajnego – w serialu jednym z głównych motywów jest szachownica, którą Beth widzi na szachownicy, ale tylko gdy jest pod wpływem pigułek (z jednym wyjątkiem) – takie ukazanie tematu sugeruje laikowi, że Beth miała unikalny dar, niedostępny dla innych szachistów, a tak raczej być nie musiało,
  • po przegranej partii od wielu już lat nie przewraca się króla na znak poddania partii, więc dodanie tego motywu w serialu miało tylko dodać dramaturgii poszczególnym scenom,
  • podczas partii obowiązuje zakaz rozmawiania, więc wszystkie sceny, w których Beth wchodzi w dialog z rywalem nie mogłyby mieć miejsca na prawdziwych turniejach,
  • w niektórych scenach widać, że Beth nie zapisuje swoich ruchów, co jest niedopuszczalne podczas turniejów,
  • w szachach klasycznych rozgrywanie partii i wykonywanie poszczególnych ruchów nie odbywa się tak błyskawicznie, jak to zostało zaprezentowane w serialu – zdarza się, że zanim szachista wykona ruch, poświęca na analizę nawet kilkadziesiąt minut, a nawet godzinę.

Czy serialowa opowieść oparta jest na faktach?

Nie, to zupełnie fikcyjna historia, oparta na książce o tym samym tytule napisanej przez Waltera Tevisa w 1983 roku. Niemniej jednak historia Beth przywodzi na myśl losy Bobby Fischera, będącego jedyną nadzieją Amerykanów, by wreszcie wygrać z Rosjanami i przerwać ich wieloletnią dominację w szachach, co zresztą się udało. Z drugiej strony przypomina historię Judit Polgar, która jako jedyna kobieta wdarła się do ścisłej czołówki szachistów, będąc w najlepszym okresie swojej kariery na siódmym miejscu w rankingu najlepszych szachistów.

Walka z samym sobą.

W serialu, co ciekawe, nie znajdziemy prawdziwych czarnych charakterów, z którymi musi się zmierzyć główna bohaterka. Oglądamy tak naprawdę jej walkę ze sobą, ze swoją przeszłością, ze swoimi uzależnieniami. Jedynym draniem wydaje się być jej przybrany ojciec, który nie okazuje wobec niej ani jednej pozytywnej emocji, jednak jego udział w jej życiu jest tylko epizodyczny i w sumie mało znaczący.

Kibicujemy bohaterce całym sercem, bo jej los, jej historia, trafiają w nasz czuły, emocjonalny punkt. Bo każdy z nas przeżywa w każdym momencie swojego życia jakiś rodzaj wewnętrznej walki, dąży mimochodem do zrealizowania jakiegoś celu. W głębi duszy chcielibyśmy, żeby nam się udało, więc czemu nie mielibyśmy kibicować sympatycznej dziewczynie, która miała trudne dzieciństwo i powoli zaczyna odnosić kolejne sukcesy.

Gambit królowej, szachy i psychologia.

Niektórzy mówią, że szachy to czysta psychologia, zwłaszcza jeśli mowa o szachach na najwyższym poziomie. Nie da się tu co prawda blefować jak w pokerze, bo na szachownicy wszystko jest jawne. Można jednak rozgrywać przeciwnika różnymi sztuczkami psychologicznymi. Można mu patrzeć głęboko w oczy po każdym ruchu, co często widzimy na ekranie w wykonaniu Beth. Można zaskakiwać rywala ruchami, których się nie spodziewa w danej chwili. W tym aspekcie serial spisuje się na medal. Toczy się powolnym rytmem, uwaga widza skupia się na gestach, spojrzeniach, uczuciach, a same wydarzenia, z punktu widzenia bohaterki, jakby dzieją się w tle, jakby były jakimś snem.

Mimo że serial toczy się wolnym tempem, to co jakiś czas mamy sceny akcji, sceny kulminacyjne. W większości są to sceny przedstawiające walkę przy szachownicy na turnieju, w piwnicy czy w hotelowym pokoju. Czapki z głów dla twórców serialu, bo w fenomenalny sposób udało im się przedstawić potyczki szachowe, niczym w prawdziwym kinie akcji. Mimo ze sceny składały się z niuansów, drobnych gestów, czuć w nich było gęste emocje. Z twarzy aktorów można było odczytać każdą myśl, oznaki zwątpienia czy radości.

Gambit królowej ogląda się z rosnącym zainteresowaniem, tym bardziej że trudno tu znaleźć jakieś słabości realizacyjne. Robi wrażenie dbałość o szczegół, zarówno w kwestiach historycznych, społecznych i kulturowych. W tle mamy emancypację kobiet, nierówności społeczne, czasy zimnej wojny między USA i ZSRR, walkę z uzależnieniem od alkoholu i innych używek.

Serial świetnie ilustruje etapy rozwoju każdego szachisty. Najpierw mamy kogoś, kto pokazuję nam grę, wyjaśnia zasady i zachęca do gry. Potem rozgrywamy wiele partii, z których większość przegrywamy. A gdy już zaczynamy grać coraz lepiej, szukamy okazji do rywalizacji z coraz lepszymi graczami. Zaczynamy więc uczestniczyć w turniejach, najpierw lokalnych, a potem coraz większych. Szczerze mówiąc, większość grających w szachy amatorsko nawet nie dociera do tego momentu, ale zawodnicy z wielkimi celami do osiągnięcia właśnie wtedy zaczynają długą, samotną podróż do mistrzostwa i samodoskonalenia. Tak, szachowi mistrzowie rodzą się w samotności, ślęcząc długie godziny nad szachownicą, nad książkami, a w obecnych czasach, przy ekranie komputera, ćwicząc stare i opanowując nowe warianty.

Geniusz czy tytan pracy?

Z pozoru Gambit królowej to opowieść o cudownym dziecku, posiadającym niezwykły talent, które z łatwością pokonuje kolejne szczeble szachowej kariery. Jednak jeśli dobrze się przyjrzeć, tak naprawdę oglądamy losy dziewczynki, a potem nastolatki i młodej kobiety, która całe swoje życie poświęca szachom. Całymi dniami czyta szachowe książki, ćwiczy warianty na szachownicy, rozgrywa towarzyskie partie ze znajomymi szachistami, i bierze udział w licznych turniejach szachowych.

W tym aspekcie jej historia zbieżna jest z życiem Bobby Fischera, który uznawany był za wielki talent już w wieku paru lat, a potem poświęcił się bez reszty treningowi i rywalizacji, mając tylko jeden cel – zostać mistrzem świata. Nie ulega jednak wątpliwości, że wśród czołowych szachistów, i to bez względu, jakie lata weźmiemy pod uwagę, zawsze znajdzie się jeden lub kilku szachistów, którzy dominują i wydają się mieć wyjątkowe umiejętności, intuicję i talent. W serialu Beth wydaje się być właśnie taką szachistką – niezwykle utalentowaną, ale też niezwykle pracowitą, i przez to mogącą przynależeć do światowej czołówki.

Jeśli jeszcze nie widzieliście serialu Gambit królowej, gorąco zachęcam. A jeśli widzieliście i macie wielką ochotę zacząć przygodę z szachami, lub wrócić do szachów po długiej przerwie, to chyba trudno wyobrazić sobie lepszy moment. Szachy jeszcze nigdy nie miały tak dobrej passy i nie znajdowały się w centrum uwagi jak dzisiaj.

Wojciech Głąbiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *