Jak uczyć się lepiej, szybciej i skuteczniej?

Jakie metody działają, a jakie nie

Tytułowe pytanie, mam nadzieję, jest w dzisiejszych czasach ważne i bardzo aktualne, ale jak często, i czy w ogóle, je sobie zadajemy?

Niezaprzeczalnym faktem jest, że non stop uczymy się nowych umiejętności. Jako rodzice wspieramy w rozwoju nasze dzieci. Managerowie czy dyrektorzy nadzorują mniej lub bardziej świadomie proces zdobywania nowych umiejętności przez ich podwładnych. A jeśli już mowa o nowych umiejętnościach, to musi być stosowana jakaś metoda. I tu zaczyna się cała zabawa.

Czy metody, z których korzystają nauczyciele, trenerzy i szkoleniowcy, są faktycznie dobre, efektywne i skuteczne? Czy może istnieją lepsze metody, tylko o nich nie słyszeliśmy? Lub które z jakichś powodów nie zyskały popularności?

Znakiem naszych czasów jest zdumiewająca łatwość kreowania nowych teorii, także w edukacji i metodyce nauczania. Zdumiewa jednak nie tylko łatwość ich kreowania. Zdumiewa przede wszystkim bezrefleksyjne ich akceptowanie. Zarówno przez studentów, rodziców, jak i każdego, kto powierza nabycie nowych umiejętności specjalistom w danej dziedzinie.

Atrakcyjne teorie

Z własnego doświadczenia powiem, że atrakcyjność nowych teorii nie idzie najczęściej w parze z ich skutecznością. To, że ruszyłem wreszcie z tym blogiem, zawdzięczam poniekąd niejakiej Carol Dweck i autorom „Rewolucji w nauczaniu”. Doszedłem do wniosku, że nadszedł czas, by ostrzec innych przed bzdurami, które na dobre zadomowiły się w edukacji i oświacie. Jednocześnie starając się wskazać strategie i metody, które faktycznie działają i mają sens.

Moim zadaniem będzie więc szukanie sygnału wśród szumu, jak to mówią Anglosasi. Czyli oddzielanie ziarna od plew, jak to onegdaj się mówiło u nas. Wśród setek metod zdobywania nowych umiejętności znajdzie się więc z pewnością kilka, które mogą się Wam przydać. Niektóre z nich sam będę testował osobiście, a nasuwające się wnioski będę publikował na blogu. Pierwszą z nich jest testowanie szybszej strategii uczenia się nowego języka obcego. W moim przypadku, języka włoskiego. Zapraszam do lektury kolejnych artykułów.

W artykule wykorzystano zdjęcie na darmowej licencji z serwisu Freepik.

Wojciech Głąbiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *